w , ,

Jakie „pamiątki” kulinarne możemy przywieźć z Budapesztu?

Oprócz takich souvenirów jak: koszulki, breloczki, kubeczki czy torebeczki (w znakomitej większości ozdobione obrazkiem któregoś z głównych zabytków miasta), czasami warto zadziałać mniej standardowo i przywieźć także „pamiątki”, specjały kulinarne.

Pierwszym skojarzeniem większości osób zapytanych o węgierską kuchnię będzie zapewne czerwona papryka („paprika”) i tej mamy tu rzeczywiście pełne bogactwo: słodką („edes”, „edesnemes”) i ostrą („csipos”, „eros”), kaloczańską („kalocsai”) i segedyńską („szegedi”), sproszkowaną („daralt”), w postaci pasty (na przykład „Eros Pista”) i strączków zasuszonych na nitce. Najtańszą kupimy w zwykłym opakowaniu w każdym sklepie spożywczym, pakowaną w ozdobny „ludowy” woreczek czy zamkniętą w porcelanowym naczyńku – na straganach i w halach targowych. Znów miłośnikom marynat („savanyusag”) możemy przywieźć którąś z licznych odmian papryki właśnie w takiej postaci. Nietrudno tu o oryginalny, pikantny słoiczek, w którym pływają nadziewane marynowane papryczki (na przykład okrągłą i bardzo ostrą „cseresznye papryka”). 

Smak salami z pewnością będzie nam przypominał po powrocie do domu podróż po Węgrzech. Tradycyjnymi producentami tej szlachetnej wędliny są Pick i Herz, a jej najtrwalszym typem – „teliszalami”. Jeśli ktoś nie lubi salami, będzie może wolał zawieźć do domu wykwintną kiełbasę z Gyuli („gyulai kolbasz”). Wędliny z Gyuli uważane są za najlepsze na Węgrzech i cieszą się ogromną renomą na całym świecie. Receptura, według której są produkowane, pozostaje prawdopodobnie jedną z najściślej strzeżonych tajemnic handlowych, co sprawia, że wyroby węgierskie pozostają naprawdę unikalne.

Natomiast jeśli chcemy kupić coś naprawdę ekskluzywnego, to warto zdecydować się na dość drogie gęsie wątróbki. Sprzedawane w wielu miejscach miasta, zamknięte w charakterystycznych, czarnych puszkach, stały się prawdziwym rarytasem i atrakcyjnym towarem eksportowym. Należy wiedzieć, że bardzo często na opakowaniach umieszcza się parafrazę słynnej inskrypcji widniejącej na butelkach tokaja: król dań, danie królów. Trzeba również wspomnieć o wyjątkowych wyrobach wieprzowych powstałych z jedynej na świecie, stanowiącej ewenement na skalę światową węgierskiej rasy świń – mangalicy. Zwierzę to charakteryzuje się pięknym owłosieniem i krótkim, kręconym futrem. Mangalica zaczęła być hodowana dopiero w XIX wieku, a powstała ze skrzyżowania świni zwyczajnej z serbską świnią Sumadia. Obecnie gatunek ten jest zagrożony wyginięciem, dlatego też mięso z tego zwierzęcia jest wyjątkowo drogie. Znów pakowany w 5-dekagramowe opakowania słonawy i niezwykle aromatyczny „palpusztai sajt” może okazać się znakomitym podarkiem dla miłośnika ostrych, oryginalnych serów. Trzeba jednak uważać z przewozem tego produktu, gdyż jego aromat jest bardzo intensywny.

Jeśli chodzi o alkohole to wybór jest naprawdę spory. Oczywiście przede wszystkim wino: złocisty tokaj czy wytrawne „egri bikaver”. Tyle będą zapewne znali i kojarzyli nasi domownicy, warto ich jednak zaskoczyć nowym i nieznanym gatunkiem w rodzaju niezmiernie popularnego na Węgrzech „badacsonyi szurkebarat” czy „soproni kekoporto”. Znawcom wina koniecznie przywieźć trzeba choćby małą buteleczkę gęstego, miodowego „tokaji aszu” lub prawdziwe „hungaricum” w postaci rzadkiego „badacsonyi keknyelu”. Zwolennicy mocniejszych trunków wybiorą zapewne dobrą palinkę, czyli miejscową wódkę owocową. Najsłynniejsza jest morelówka z Kecskemet („kecskemeti barackpalinka”), ale przywieźć możemy także śliwowicę („szliv apalinka”), gruszkówkę („kortepalinka”) i dziesiątki innych rodzajów palinki. Wśród likierów prym wiedzie ziołowe „Unicum” firmy Zwack, którym niegdyś raczono członków rodziny cesarskiej. Jest to likier wytwarzany na bazie piołunu, który łatwo rozpoznać dzięki charakterystycznej, kulistej, czarnej butelce z czerwonym krzyżykiem na etykiecie.

Co myślisz?

Napisane przez admin

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ładowanie…

0

Tajemniczy podziemny Wiedeń

Lublin: co warto zobaczyć w tym mieście?